19 marca 2016

Rozdział 1 Brat mojej przyjaciółki.

~Violetta~

Jakieś dwa miesiące temu ja, tato i Fede staliśmy nad grobem naszej niedawno zmarłej matki. Została potrącona przez motorzystę na drodze. Nadal nie mogę się pozbierać po tym wydarzeniu. Od tamtej pory nienawidzę motorów, ani ludzi na nich jeżdżących. A do tego już jutro rozpoczyna się nowy rok szkolny. Zawsze się cieszyłam, że zobaczę dawne twarze ale nie tym razem. W tym roku zaczynam liceum. Mój starzy brat Federico cieszył się jak szedł do liceum, a ja strasznie się boję, że trafię do klasy z takimi ludźmi których nie trawię.


PONIEDZIAŁEK

Już za parę minut odbędzie się rozpoczęcie roku. Nie mam na to ochoty, ale muszę tam iść. Jakieś pięć minut po siódmej zeszłam na dół żeby zjeść śniadanie. W kuchni nikogo nie było ja zawsze schodzę na śniadanie ostatnia, więc nikogo już wtedy nie ma. Po zjedzeniu szybko pobiegłam na górę po torbę i wyszłam z domu kierując się do szkoły. Po jakiś 10 minutach drogi byłam już na miejscu. Skierowałam się na salę gimnastyczną. W oddali od razu zobaczyłam Fran i Cami, więc podeszłam do nich.
- Cześć dziewczyny. - przywitałam się z nimi.
- Cześć Villu! - odpowiedziały chórem.
- Idziemy dzisiaj gdzieś po południu? - spytała Camila
- Chętnie pójdę! A ty Villu? - spytała Francesca
- Nie, dzięki. Wolę posiedzieć w domu. - po odpowiedzi obie spojrzały na siebie.
- Violetta no chodź będzie fajnie! - namawiała mnie czarnowłosa. Nie miałam ochoty nigdzie iść poza tym ostatnio nie lubiłam wychodzić, ale tak długo mnie namawiały, że w końcu się zgodziłam.
- No dobra mogę iść! - zakomunikowałam.
- Super! To później wyślę wam SMS-em gdzie się mamy spotkać i o której, Oki? - zapytała Fran
- Dobra. - odpowiedziałam a Cami tylko kiwnęła głową.

Po jakieś godzinie na sali gimnastycznej rozeszliśmy się do klas. Poznaliśmy całą klasę i wychowawcę. Nikogo z niej praktycznie nie znałam oprócz dwóch osób Ludmiły, czyli dziewczyny mojego brata i Diego, jego przyjaciela. Po skończonej rozmowie szybko wróciłam do domu i poszłam do siebie do pokoju.

Siedziałam u siebie aż do 14:00, kiedy to dostałam SMS-a.

Od: Francesca Verdas
Do: Violetta Castillo i Camilla Torres
Spotkajmy się za pół godziny w kawiarni przy ulicy ***.

Po przeczytaniu wiadomości przebrałam się, umalowałam, wzięłam torebkę i od razu ruszyłam do wyznaczonego miejsca. Kiedy tak dotarłam Francesca siedziała w kawiarence przy jednym ze stolików i piła sok.
- Cześć! - powiedziałam podchodząc
- Cześć Villu!
- Cami jeszcze nie ma? - spytałam rozglądając się za nią
- Nie ma i raczej już nie przyjdzie.
- A to czemu? - zdziwiłam się, bo to zwykle ja opuszczam nasze spotkania, a nie Camila.
- A przyjechała dzisiaj do niej ciotka ze siostrzeńcem i musi się zająć Nick'em. - ogłosiła i upiła trochę soku pomarańczowego ze szklanki. - A jak tam w twojej nowej klasie??
- A dobrze. Myślałam, że będzie gorzej.
- No widzisz. - rozmawiałyśmy jeszcze trochę, aż zrobiło się trochę późno.

W drodze powrotnej Fran jeszcze zaprosiła mnie do siebie, ponieważ chciała pokazać mi swoją sukienkę. Chciała ładnie wyglądać, żeby jakiś chłopak zwrócił na nią uwagę, a w szczególności Diego Hernandez jej skrywana miłość od pierwszej klasy. O Diego wiedziałam tylko ja i Fran nikt więcej. Nawet jej brat o niczym nie wiedział. Francesca ma starszego brata Leona. Jest w moim wieku ale nigdy go nie poznałam, ale mam nadzieję, że go poznam. Francesca często narzeka na Leóna, ale ja myślę, że nie jest ona taki zły jak opowiada.

Siedziałam u Francesci około z pół godziny potem postanowiłam wrócić do domu. Weszłam do siebie około godziny 21:00. Więc skierowałam się szybko do łazienki, a potem do pokoju. Położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam.


NASTĘPNY DZIEŃ

O 6:30 zadzwonił mój budzić co oznaczało, że trzeba wstawać. Po pięciu minutach leżenia skierowałam się do łazienki po czym wykonałam wszystkie poranne czynności. Po zejściu na dół zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.

Po drodze weszłam po Francescę, ponieważ zawsze chodzimy razem do szkoły. Kiedy miałam pukać do drzwi, one same się otworzyły i lekko mnie popchnęły. Zza drzwi wyłonił się wysoki chłopak o brązowych włosach i zielonych oczach. Kiedy na niego patrzyłam robiło mi się gorąco.
- Nic ci nie jest? - zapytał podchodząc do mnie
- Nie, nic mi się nie stało. -  odpowiedziałam trochę zawstydzona.
- Ja jestem León, a my chyba się jeszcze nie znamy co nie?- zapytał.
- Jestem Violetta. - dodałam szybko. - Przyjaciółka Francesci. - wyjaśniłam
- A tak Francesca coś o tobie wspominała.
- Jest Francesca?
- A tak Fran. Ona siedzi jeszcze u siebie na górze. Po prostu wejdź do niej. A ja muszę lecieć bo zaraz będę spóźniony.
- To leć nie chce żebyś się spóźnił przeze mnie. - dodałam trochę się czerwieniąc
- Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. - powiedział już powoli odchodząc.
- Mam nadzieję.
- To cześć.
- Cześć. - po moich słowach weszłam do Francesci ona szybko się pozbierała i poszliśmy do szkoły. Przez całą drogę myślałam o Leónie. Chyba mi się spodobał, ale sama nie wiem. A najgorsze jest to, że on jest bratem Fran jak ja jej to powiem?!

Po wejściu do szkoły skierowałam się do sali nr. 10 na lekcję matematyki. Usiadłam w ławce z Ludmiłą, a zaraz przyszła też nauczycielka. Zaczęła sprawdzać listę i każdemu się przyglądać. Ja też się rozglądałam i zobaczyłam Leóna. I dopiero wtedy zorientowałam się, że chodzi ze mną do jednej klasy. Zrobiło mi się znowu gorąco.

Pierwszy dzień w szkole nie był aż taki straszny. Po skończonych lekcjach poszłam do domu. Kiedy weszłam w drodze na górę stał Federico.
- A co ty taka wesoła co? - zapytał patrząc na mnie.
- Co? Przecież zawsze taka byłam.
- Nie, nie byłaś. Zawsze zamykałaś się w pokoju i siedziałaś tam cały dzień, a teraz prawie latasz. Co się stało?
- Nic się nie stało. Mogę iść już na górę? - spytałam trochę zdenerwowana na brata. Zawsze był wścibski i ciekawski.
- Ok idź na górę. - powiedział i odsunął się, żebym mogła iść na górę. Bez słowa skierowałam się do pokoju i spędziłam w nim cały dzień myśląc jak powiedzieć Fran, że León mi się podoba. No jak ja jej to powiem nie wiem???

Wieczorem poszłam do łazienki się wykąpać. Po skończeniu wzięłam pamiętnik i zaczęłam pisać:
Dzisiaj był mój pierwszy dzień w nowej szkole. Nie było tak strasznie jak myślałam. A do tego poznałam Leóna - brata Francesci. I chyba się w nim zauroczyłam, ale sama nie jestem pewna. Po prostu kiedy jest blisko, albo patrzy na mnie to czuję takie ciepło w środku. Nie umiem tego nazwać. Najgorsze jest to, że nie wiem jak o wszystkim powiedzieć Fran. Ale na razie nie będę się tym przejmować. Może po prostu to chwilowe i przejdzie. A może nie...
Po skończeniu odłożyłam pamiętnik, położyłam się i momentalnie odpłynęłam do krainy snu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz